Burdel w telewizji, jak w Amsterdamie
Nieopacznie nacisnąłem w pilocie telewizora przycisk „txt”. Guziczek ów przenosi widza w świat teletekstu, telegazety... jak zwał, tak zwał. Chodzi o miejsce, w którym telewizji się nie ogląda, ale ją czyta. Byłem przekonany, że telestrony dokonały już żywota. Okazuje się, że nie. A przy życiu trzyma je seks.
Oryginalny artykuł: Burdel w telewizji, jak w Amsterdamie